Za jeden wypadek przy pracy może odpowiadać karnie wiele osób: od brygadzisty do członka zarządu

Autor

dr Damian Tokarczyk

Skontaktuj się z nami

W 2025 roku 189 osób zostało poszkodowanych w wypadkach śmiertelnych, a 486 osób w wypadkach ciężkich. Po każdym takim wypadku pracodawca ma obowiązek zawiadomić o nim właściwego prokuratora rejonowego, który automatycznie wszczyna postępowanie karne o przestępstwo z art. 220 Kodeksu Karnego. Dwa lata temu wszczęto prawie 3 tys. takich postępowań a rocznie skazanych zostaje kilkadziesiąt osób.

Przestępstwo z art. 220 Kodeksu Karnego: kto i za co odpowiada?

Zgodnie z tym przepisem, karze pozbawienia wolności do lat 3 podlega każdy, kto będąc odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i higienę pracy, nie dopełnia wynikającego stąd obowiązku i przez to naraża pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Co istotne, wystąpienie żadnego skutku nie jest konieczne, wystarczy samo bezpośrednie zagrożenie ciężkim lub śmiertelnym wypadkiem. Dlatego właśnie liczba postępowań karnych jest tak znacząco większa, niż poszkodowanych w ciężkich i śmiertelnych wypadkach.

Osobami odpowiedzialnymi za stan BHP w zakładzie pracy są przede wszystkim pracodawcy. To jednak również obowiązek innych osób: kierujących pracownikami (przełożeni, menadżerowie) oraz wyspecjalizowanych w zagadnieniach BHP (służba BHP, specjalista ds. BHP). Z tego powodu w jednym postępowaniu zarzuty stawiane są często nawet kilku osobom. W niektórych sprawach takie zarzuty mogą być przedstawione równolegle bezpośredniemu przełożonemu (np. brygadziście, mistrzowi zmianowemu), menadżerowi średniego szczebla (np. kierownik zakładu, magazynu), a nawet najwyższej kadrze zarządzającej (np. członkowi zarządu). Ważne, żeby prokurator potrafił w takim wypadku rozróżnić, kto za jaki obszar odpowiada, i aby wykazał, że naruszenie przez daną osobę jej indywidualnych obowiązków miało wpływ na zaistnienie niebezpieczeństwa (wypadku).

Jak się bronić przed zarzutami?

Pierwsze, co musi udowodnić prokurator, to naruszenie przez daną osobę jej obowiązków z obszaru BHP. W praktyce wiąże się to z powołaniem biegłego, który szczegółowo analizuje przepisy prawa, wewnętrzne regulacje obowiązującego w danym zakładzie pracy oraz dokumentację techniczną (np. dotyczącą maszyn i urządzeń).

W drugiej kolejności oskarżyciel powinien wykazać, że gdyby podejrzany/oskarżony nie zaniedbał swoich obowiązków, to niemal na pewno nie doszłoby do żadnej niebezpiecznej sytuacji. Dlatego istotne w trakcie postępowania jest badanie nie tylko zachowania oskarżonego, ale też poszkodowanego, który swoim zachowaniem mógł się istotnie przyczynić do wypadku. Każdy pracownik ma przecież obowiązek przestrzegania zasad BHP. Jeśli do wypadku doszło dlatego, że pracownik je lekceważył, co do zasady nie może za to odpowiadać jego przełożony ani tym bardziej członek zarządu.

Jak uniknąć zarzutów?

Niestety, w praktyce opinie biegłych bardzo często skupiają się na „systemowych” naruszeniach zasad BHP i to w nich upatrują przyczyn wypadku. Nie znając zasad odpowiedzialności karnej utożsamiają często odpowiedzialność pracodawcy (np. spółki) za wypadek z indywidualną odpowiedzialnością karną konkretnej osoby. Bardzo często spotykamy się w opiniach z tak ogólnie określonymi zarzutami, jak „brak należytego nadzoru”, „tolerowanie naruszeń zasad BHP przez pracowników” czy „brak należytych szkoleń”.

Z tych względów warto pamiętać o tym, by wszystko, co dotyczy przestrzegania zasad BHP w zakładzie pracy było dobrze udokumentowane.

Więcej artykułów o prawie HR w newsletterze – PRO HR Kwiecień 2026